wtorek, 10 stycznia 2012

Iowa, New Hampshire i co dalej?

3 stycznia w Iowa odbyły się pierwsze republikańskie prawybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Już dziś zagłosują mieszkańcy New Hampshire.

Wyniki w Iowa są niespodzianką dla komentatorów, spośród których wielu jeszcze całkiem niedawno twierdziło, że Newt Gingrich (były spiker Izby Reprezentantów) jest najbliżej wygranej, a jego jedynym rywalem może być umiarkowany Mitt Romney (były gubernator Massachusets). Rzeczywiście, Gingrich przez ponad miesiąc prowadził w sondażach, ale nie on pierwszy. Wcześniej na czele stawki znajdowali się Herman Cain, Rick Perry oraz Michele Bachmann, którzy albo już odpadli z wyścigu, albo plasują się na końcu tabeli kandydatów. Jedynym stałym punktem w sondażach jest wysoka pozycja (pierwsza lub druga) Romneya. Ten centrowy kandydat pozycję w Iowa i w przedwyborczych sondażach zawdzięcza m.in. rozbiciu „konserwatywnego” elektoratu. Siedmiu głównych kandydatów z Iowa można podzielić następująco: „umiarkowani” (Romney, Huntsman), „konserwatyści” (Santorum, Bachmann, Perry, Gingrich) oraz libertarianie (Paul).

Wyniki prawyborów w Iowa:

KANDYDAT

L.GŁOSÓW

UDZIAŁ



Mitt Romney

30,015

24.55%


Rick Santorum

30,007

24.54%


Ron Paul

26,219

21.45%


Newt Gingrich

16,251

13.29%


Rick Perry

12,604

10.31%


Michele Bachmann

6,073

4.97%


Jon Huntsman

745

0.61%


brak preferencji

135

0.11%


inny

117

0.10%


Herman Cain

58

0.05%


Buddy Roemer

31

0.03%


Tak więc, wielkie znaczenie dla wyników prawyborów będzie miał układ sił wśród „konserwatystów”. Jeżeli szybko zostanie wyłoniony jeden kandydat tego obozu, szanse Romneya znacząco spadną. Gingrich, choć nie pozbawiony szans, może podzielić los byłych liderów sondaży. Teraz po piętach zaczyna mu deptać Rick Santorum, który dostał prawie dwa razy więcej głosów w Iowa, a w badaniach w New Hampshire i w Południowej Karolinie (stany, w których odbędą się najbliższe prawybory) uzyskuje zbliżone do niego wyniki. Santorum bardzo sprytnie, dysponując niewielkimi funduszami, skupił się właściwie tylko i wyłącznie na prawyborach w Iowa. Odwiedził wszystkie tamtejsze hrabstwa, spotykając się z wieloma „zwykłymi” mieszkańcami. Kandydat, który dotąd się nie liczył, stał się czarnym koniem prawyborów, notując od połowy grudnia kilkukrotny wzrost poparcia. Jeżeli Gingrich przegra w jednym ze swych dotychczasowych bastionów – w Południowej Karolinie – z Santorum, to najprawdopodobniej utraci już szanse na nominację i prędzej czy później się wycofa. Po prawyborach w tym stanie prawie na pewno zrezygnuje z dalszej walki Rick Perry. Już po Iowa wahał się, co robić dalej, ale w przeciwieństwie do Bachmann zdecydował, że nadal będzie uczestniczył w wyścigu.

Santorum odniósł sukces, bo uchodzi za skrajnego konserwatystę – to radykalny przeciwnik aborcji i zwolennik aktywnej polityki zagranicznej. Tak więc, religijna prawica, dla której najważniejsze są zagadnienia moralne i obyczajowe chyba już znalazła swojego kandydata – bardziej wiarygodnego od „rozwodnika” Gingricha. Nie wszyscy „konserwatyści” mogą być jednak zadowoleni z Santorum. Ci, którzy uczestniczą w ruchu Tea Party, walcząc przede wszystkim z rozrostem rządu, z wysokimi podatkami i rozdętym budżetem, mogą poczuć się zagubieni. Santorum to przecież polityk establishmentu (podobnie jak Gingrich), który załatwiał dla swojego stanu (Pennsylwanii) miliardy dolarów państwowych subsydiów. Sam twierdzi, że jest zwolennikiem „współczującego konserwatyzmu”, a więc opowiada się za socjalną aktywnością państwa, która powoduje wzrost wydatków budżetowych. W dodatku, w prawyborach w 2008 r. popierał... Mitta Romneya. Poza tym, zwalcza wpływy libertariańskie wewnątrz Partii Republikańskiej – jak kiedyś powiedział w wywiadzie dla radia NPR o prawicowych libertarianach:

they have this idea that people should be left alone, be able to do whatever they want to do. Government should keep our taxes down and keep our regulation low and that we shouldn't get involved in the bedroom, we shouldn't get involved in cultural issues, you know, people should do whatever they want. Well, that is not how traditional conservatives view the world, and I think most conservatives understand that individuals can't go it alone...

Obok Romneya i Gingricha lub Santorum w prawyborach dłużej utrzyma się jeszcze Ron Paul. Ten doświadczony libertarianin jako jedyny startował już we właściwych wyborach prezydenckich. W 1988 r. z poparciem Partii Libertariańskiej otrzymał ok. 0,5% głosów (postulował wtedy m.in. wycofanie wojsk amerykańskich z Europy!). Poza tym, wielokrotnie zasiadał z ramienia Republikanów w Izbie Reprezentantów i starał się o prezydencką nominację GOP w 2008 r. (w kilku stanach znalazł się w pierwszej trójce). Obecnie w niektórych stanach sondażowe poparcie dla niego przekracza 20%. Koniunktura dla Paula chyba nie może być lepsza, co nie zmienia faktu, że ma nikłe szanse na wygranie rywalizacji w obozie republikańskim. Sytuacja mu sprzyja, bo u Demokratów prawybory są tylko formalnością – wiadomo, że kandydatem zostanie Obama. Dlatego wielu spośród nich rejestruje się jako Republikanie – są to tzw. Blue Republicans (niebieski symbolizuje tradycyjnie Demokratów, a czerwony – Republikanów) i wielu spośród nich zamierza poprzeć Paula. W niektórych stanach nie muszą się nawet przerejestrowywać, bo prawybory mają charakter otwarty (mogą w nich na kandydata GOP głosować i Republikanie, i Demokraci). Część Demokratów popiera Paula głównie dlatego, że jest izolacjonistą przeciwnym angażowaniu się w konflikty z dala od USA, ale też dlatego, że opowiada się za jak najszerszą sferą wolności osobistych, a może i dlatego, że walczy z FED (choć pewnie z trochę innych względów niż ta część Demsów). Co ciekawe, Paul może także liczyć na wygraną wśród niezależnych (trzecia kategoria wyborców obok Demokratów i Republikanów), a także na poparcie dużej części Tea Party.

ŚREDNIE SONDAŻOWE POPARCIE DLA KANDYDATÓW REP. W SKALI CAŁEGO KRAJU (9.01.2012) wg realclearpolitics.com

Romney

Santorum

Gingrich

Paul

Perry

Huntsman

26.3

17.3

16.0

11.8

5.5

2.8

Niemniej jednak, dwadzieścia kilka procent głosów w niektórych stanach stanowi maximum możliwości Rona Paula. Na poziomie Unii może obecnie liczyć na 12-13%. Taki udział w elektoracie Republikanów mógłby budzić większe nadzieje, ale tylko wtedy, gdyby istniała perspektywa przejęcia wyborców kandydatów, którzy odpadną po kolejnych głosowaniach. Santorum długo miał o wiele niższe poparcie niż Paul (ok. 3%), ale oprócz tego, że przeprowadził świetną kampanię w istotnym strategicznie Iowa, może liczyć na przejęcie zwolenników Gingricha, Bachmann i Perrego. Paul, uznawany za pryncypialnego dziwaka, nie może liczyć na znaczące poszerzenie elektoratu (ewentualnie tylko o część zwolenników aktywnej w Tea Party Bachmann...). Tradycyjni Republikanie nie opowiedzą się za nim z tych względów (poparcie dla legalizacji marihuany; izolacjonizm), dla których skłonni są zagłosować na niego niektórzy Demokraci. Jak zauważył ostatnio The Economist, start Paula ma charakter głównie dydaktyczny... Charakterystyczne, że na rysunku przedstawiono go jako Don Kichote. Cóż, w dobrym dla Paula scenariuszu wygra on w pojedynczych stanach albo/i głosy delegatów popierających go przesądzą, który z najsilniejszych kandydatów wygra. A może jednak czeka nas niespodzianka?

Powróćmy do zwycięzcy z Iowa. Mitt Romney jest obecnie na fali. Prawie na pewno wygra prawybory w New Hampshire, sąsiadującym z Massachusets, gdzie pełnił funkcję gubernatora. Oba te stany leżą w lewicowej Nowej Anglii. Wiele osób uważa, że tamtejsi Republikanie sytuują się na lewo od Demokratów np. z Teksasu. Nic dziwnego, że Romney ma szansę na deklasację rywali i przekroczenie 40 % głosów (drugi będzie zapewne Paul z ok. 20%, a o trzecie miejsce stoczy się walka pomiędzy relatywnie lewicowym i mało znaczącym w skali Unii Huntsmanem, Santorum oraz Gingrichem).

ŚREDNIE SONDAŻOWE POPARCIE DLA KANDYDATÓW REP. W NEW HAMPSHIRE (9.01.2012) wg realclearpolitics.com

Romney

Paul

Huntsman

Santorum

Gingrich

Perry

37.8

18.3

13.0

11.3

9.8

1.0

Nie tylko rozbicie wśród „konserwatystów” sprzyja Romneyowi. Bardzo dobrze idzie mu zbiórka funduszy. Popiera go duża część partyjnego establishmentu. Według sondaży, ma także największe szanse spośród Republikanów na pokonanie Obamy. W dodatku sprzyja mu kalendarz prawyborczy. Spośród ośmiu stanów (po New Hampshire), w których odbędą się prawybory przed końcem lutego, w 2008 r. wygrał w pięciu, a w szóstym (na Florydzie) był bliski zwycięstwa.

Niektórzy już po Iowa i New Hampshire chcieliby powiedzieć, że rywalizacja o nominację jest rozstrzygnięta. To jednak dopiero początek i myślę, że możemy spodziewać się wielu zwrotów akcji.

AD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz