piątek, 13 stycznia 2012

Północ - Południe

Tak, jak się spodziewałem, Mitt Romney wygrał prawybory w New Hampshire, zdobywając blisko 40% głosów, a drugi wynik osiągnął Ron Paul. Trzecie miejsce zajął Jon Huntsman, który jak dotąd prowadził kampanię tylko w tym stanie (w Iowa zdobył mniej niż 1%), co dało mu pewną przewagę w głosowaniu 10 stycznia. Newt Gingrich i Rick Santorum niemal ze sobą zremisowali, ale nie przekroczyli dziesięcioprocentowego progu wyborczego (w New Hampshire obowiązuje proporcjonalny system przy podziale delegatów). Rick Perry, przebywający w tym czasie w Południowej Karolinie, nie przekroczył nawet 1% głosów.

KANDYDAT

L. GŁOSÓW

UDZIAŁ

DELEGACI

97,531

39.25%

7

Ron Paul

56,849

22.88%

3

Jon Huntsman

41,948

16.88%

2

Newt Gingrich

23,409

9.42%

0

Rick Santorum

23,360

9.40%

0

Rick Perry

1,767

0.71%

0

Buddy Roemer

944

0.38%

0

2,689

1.08%

0

SUMA

248,497

100.00%

12




Huntsman rozpoczyna polowanie na wyborców

Prawie 17% głosów na Huntsmana daje podstawę, aby sądzić, że nie wycofa się on zbyt szybko z rywalizacji o nominację. Jon Huntsman to były gubernator Utah, który w czasie swego urzędowania znacząco obniżył podatki, ale też zaprojektował największy budżet w historii stanu. Podobnie jak Romney, jest mormonem. Powszechnie traktuje się go jako reprezentant „lewicy” republikanów – m.in. dlatego, że popiera związki partnerskie homosexualistów i przyjął nominację na ambasadora w Chinach z rąk Obamy.

Względny sukces Huntsmana jest niedobrą informacją dla Romneya, który atakuje go (a rzadko zdarza mu się wprost atakować innych kandydatów) za pracę na rzecz administracji obecnego prezydenta. W odpowiedzi były gubernator Massachusetts został skrytykowany za wprowadzenie w swoim stanie systemu obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych przed ogólnokrajową reformą obamowską.


Fidel Perry

Remis Gingricha i Santorum (ten pierwszy zdobył 49 głosów więcej) nic nie zmienia po stronie „konserwatystów”. Zresztą, nawet gdyby różnica była poważna, to i tak New Hampshire nigdy dla tego skrzydła nie miało większego znaczenia. Decydujące może okazać się dopiero starcie w Południowej Karolinie, gdzie taktykę analogiczną do Huntsmana (odpuszczenie stanu, w którym kandydat jest mało popularny, by skoncentrować wysiłki tam, gdzie ma jakiekolwiek szanse) będzie starał się wykorzystać Rick Perry. Nie sądzę jednak, że mu się powiedzie. Ostatnio znalazł się pod ostrzałem radiowej gwiazdy - Rusha Limbaugh i byłego już kandydata - Hermana Caina (powiązany z Tea Party; odpadł z powodu oskarżeń o sexualne nadużycia). Za co? Otóż powiązany z Gingrichem Super PAC (Komitet Akcji Politycznej) nadawał spoty atakujące Romneya za szefowanie Bain Capital – firmy która restrukturyzowała różne przedsiębiorstwa, oczywiście zwalniając ludzi (to właśnie było „złe”). Perry zarzucił więc Romneyowi praktykowanie „vulture capitalism” (co można chyba przetłumaczyć jako „wilczy kapitalizm”). Cała ta „afera” powoduje, że Gingrich, a w szczególności Perry stali się obiektem krytyki wolnorynkowców, w tym wolnorynkowych „konserwatystów”. Limbaugh porównał nawet Perrego do Fidela Castro. Od ataków na Romneya za pracę w Bain powstrzymał się, rzecz jasna, Ron Paul, ale również Jon Huntsman.

ŚREDNIE SONDAŻOWE POPARCIE DLA KANDYDATÓW REP. W POŁUDNIOWEJ KAROLINIE (13.01.2012) wg realclearpolitics.com

Romney

Gingrich

Santorum

Paul

Perry

Huntsman

29.5

20.8

17.0

12.5

5.3

4.3


Zagrożenie dla status quo

„Jesteśmy niebezpieczni dla status quo tego kraju” – tak podsumował wyniki prawyborów w New Hampshire Ron Paul. Miejmy tylko nadzieję, że potencjalni wyborcy się nie przestraszą. Na pewno przestraszył się partyjny establishment. Krążą bowiem pogłoski, że jeżeli Paul otrzyma w całych prawyborach dobry wynik, ale nie wygra, to wystartuje jako jeden z kandydatów trzecich we właściwej elekcji prezydenckiej. Tak więc, wygrana jednego z jego prawyborczych rywali może okazać się pyrrusowym zwycięstwem.

W poprzednim poście pisałem, że Paul może liczyć na poparcie przerejestrowanych Demokratów. Na razie nie mają oni wielkiego wpływu na wyniki – ani w Iowa, ani w New Hampshire. Według danych CNN 3 stycznia tylko 2% głosujących w republikańskich prawyborach to były osoby identyfikujące się jako Demokraci, a 10 stycznia – 4%. Nie ma danych co do rozkładu tych głosów w Iowa, natomiast w New Hampshire Demokraci głosowali następująco: 41% na Huntsmana, 24% na Paula, 14% na Romneya, 6% na Santorum i 4% na Gingricha. Na pewno więcej Demokratów zagłosuje w Południowej Karolinie. Tam nie muszą się przerejestrowywać – to pierwsze prawybory otwarte. Pewnie dlatego i Huntsman, i Paul zamierzają w „konserwatywnym” stanie prowadzić aktywną kampanię.

Jak dotąd, dużo większe znaczenie niż Demokraci miały osoby identyfikujące się jako niezależni (23% głosujących w Iowa i aż 47% w New Hampshire). Wśród nich Ron Paul prowadził bezdyskusyjnie – zgarnął w tej kategorii, odpowiednio, 43% i 32% głosów. Z jednej strony to sukces, ale z drugiej – wskazuje na fakt, iż w wyborach zamkniętych (tam gdzie głosują tylko republikanie) Paul uzyska dużo gorsze wyniki. Wyjątkiem są stany, w których przeprowadzane są caucuses (można przetłumaczyć jako “sejmiki”; odbywają się np. w Iowa i w Nevadzie), gdzie w czasie zgromadzeń bezpośrednio przed głosowaniem o poparcie zabiegają „adwokaci” kandydatów. W 2008 r. Paul miał chyba niezłych przedstawicieli na sejmikach, bo w stanach z caucuses zajmował często miejsca w pierwszej trójce. Biorąc pod uwagę wspomniane dane, nie należy się dziwić, że kandydat republikańskich libertarian nie zaangażuje się raczej w zamknięte prawybory na Florydzie (31 stycznia) i skupi się na Nevadzie (4 lutego).


Kłopoty z podpisami

Większość kandydatów ma, po raz pierwszy od wielu lat, problemy ze spełnieniem wymagań związanych ze startem w niektórych stanach. Najszerzej omawianym przypadkiem jest stosunkowo duża Wirginia, gdzie zarejestrowali się tylko Mitt Romney i Ron Paul. Ich konkurenci nie zdołali zebrać 10 tys. podpisów mieszkańców stanu (w tym przynajmniej po 400 w każdym z 11 dystryktów kongresowych). Rick Perry złożył pozew, w którym podniósł niekonstytucyjność przepisów procedury przedwyborczej. Na razie sąd zawiesił druk kart, uznając, że występuje wysokie prawdopodobieństwo niekonstytucyjności przepisów.

Poważne problemy ma Rick Santorum, który na pewno nie wystartuje w trzech dystryktach w Ohio, a być może także w kilkunastu w Illinois. Z kolei Gingrich nie będzie figurował na kartach w Missouri. Jak widać, problem z rejestracją kandydatur mają nie tylko niszowe partie w Polsce...

AD


PS.

Na razie przestaję pisać o prawyborach w Stanach. Pewnie wrócę do tematu w okolicach głosowania w Południowej Karolinie (21 stycznia).


PS. 2

Na fejsbuku założono wydarzenie „Cała Polska lajkuje Rona Paula”. W tym momencie bierze udział 560 osób.

wtorek, 10 stycznia 2012

Iowa, New Hampshire i co dalej?

3 stycznia w Iowa odbyły się pierwsze republikańskie prawybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Już dziś zagłosują mieszkańcy New Hampshire.

Wyniki w Iowa są niespodzianką dla komentatorów, spośród których wielu jeszcze całkiem niedawno twierdziło, że Newt Gingrich (były spiker Izby Reprezentantów) jest najbliżej wygranej, a jego jedynym rywalem może być umiarkowany Mitt Romney (były gubernator Massachusets). Rzeczywiście, Gingrich przez ponad miesiąc prowadził w sondażach, ale nie on pierwszy. Wcześniej na czele stawki znajdowali się Herman Cain, Rick Perry oraz Michele Bachmann, którzy albo już odpadli z wyścigu, albo plasują się na końcu tabeli kandydatów. Jedynym stałym punktem w sondażach jest wysoka pozycja (pierwsza lub druga) Romneya. Ten centrowy kandydat pozycję w Iowa i w przedwyborczych sondażach zawdzięcza m.in. rozbiciu „konserwatywnego” elektoratu. Siedmiu głównych kandydatów z Iowa można podzielić następująco: „umiarkowani” (Romney, Huntsman), „konserwatyści” (Santorum, Bachmann, Perry, Gingrich) oraz libertarianie (Paul).

Wyniki prawyborów w Iowa:

KANDYDAT

L.GŁOSÓW

UDZIAŁ



Mitt Romney

30,015

24.55%


Rick Santorum

30,007

24.54%


Ron Paul

26,219

21.45%


Newt Gingrich

16,251

13.29%


Rick Perry

12,604

10.31%


Michele Bachmann

6,073

4.97%


Jon Huntsman

745

0.61%


brak preferencji

135

0.11%


inny

117

0.10%


Herman Cain

58

0.05%


Buddy Roemer

31

0.03%


Tak więc, wielkie znaczenie dla wyników prawyborów będzie miał układ sił wśród „konserwatystów”. Jeżeli szybko zostanie wyłoniony jeden kandydat tego obozu, szanse Romneya znacząco spadną. Gingrich, choć nie pozbawiony szans, może podzielić los byłych liderów sondaży. Teraz po piętach zaczyna mu deptać Rick Santorum, który dostał prawie dwa razy więcej głosów w Iowa, a w badaniach w New Hampshire i w Południowej Karolinie (stany, w których odbędą się najbliższe prawybory) uzyskuje zbliżone do niego wyniki. Santorum bardzo sprytnie, dysponując niewielkimi funduszami, skupił się właściwie tylko i wyłącznie na prawyborach w Iowa. Odwiedził wszystkie tamtejsze hrabstwa, spotykając się z wieloma „zwykłymi” mieszkańcami. Kandydat, który dotąd się nie liczył, stał się czarnym koniem prawyborów, notując od połowy grudnia kilkukrotny wzrost poparcia. Jeżeli Gingrich przegra w jednym ze swych dotychczasowych bastionów – w Południowej Karolinie – z Santorum, to najprawdopodobniej utraci już szanse na nominację i prędzej czy później się wycofa. Po prawyborach w tym stanie prawie na pewno zrezygnuje z dalszej walki Rick Perry. Już po Iowa wahał się, co robić dalej, ale w przeciwieństwie do Bachmann zdecydował, że nadal będzie uczestniczył w wyścigu.

Santorum odniósł sukces, bo uchodzi za skrajnego konserwatystę – to radykalny przeciwnik aborcji i zwolennik aktywnej polityki zagranicznej. Tak więc, religijna prawica, dla której najważniejsze są zagadnienia moralne i obyczajowe chyba już znalazła swojego kandydata – bardziej wiarygodnego od „rozwodnika” Gingricha. Nie wszyscy „konserwatyści” mogą być jednak zadowoleni z Santorum. Ci, którzy uczestniczą w ruchu Tea Party, walcząc przede wszystkim z rozrostem rządu, z wysokimi podatkami i rozdętym budżetem, mogą poczuć się zagubieni. Santorum to przecież polityk establishmentu (podobnie jak Gingrich), który załatwiał dla swojego stanu (Pennsylwanii) miliardy dolarów państwowych subsydiów. Sam twierdzi, że jest zwolennikiem „współczującego konserwatyzmu”, a więc opowiada się za socjalną aktywnością państwa, która powoduje wzrost wydatków budżetowych. W dodatku, w prawyborach w 2008 r. popierał... Mitta Romneya. Poza tym, zwalcza wpływy libertariańskie wewnątrz Partii Republikańskiej – jak kiedyś powiedział w wywiadzie dla radia NPR o prawicowych libertarianach:

they have this idea that people should be left alone, be able to do whatever they want to do. Government should keep our taxes down and keep our regulation low and that we shouldn't get involved in the bedroom, we shouldn't get involved in cultural issues, you know, people should do whatever they want. Well, that is not how traditional conservatives view the world, and I think most conservatives understand that individuals can't go it alone...

Obok Romneya i Gingricha lub Santorum w prawyborach dłużej utrzyma się jeszcze Ron Paul. Ten doświadczony libertarianin jako jedyny startował już we właściwych wyborach prezydenckich. W 1988 r. z poparciem Partii Libertariańskiej otrzymał ok. 0,5% głosów (postulował wtedy m.in. wycofanie wojsk amerykańskich z Europy!). Poza tym, wielokrotnie zasiadał z ramienia Republikanów w Izbie Reprezentantów i starał się o prezydencką nominację GOP w 2008 r. (w kilku stanach znalazł się w pierwszej trójce). Obecnie w niektórych stanach sondażowe poparcie dla niego przekracza 20%. Koniunktura dla Paula chyba nie może być lepsza, co nie zmienia faktu, że ma nikłe szanse na wygranie rywalizacji w obozie republikańskim. Sytuacja mu sprzyja, bo u Demokratów prawybory są tylko formalnością – wiadomo, że kandydatem zostanie Obama. Dlatego wielu spośród nich rejestruje się jako Republikanie – są to tzw. Blue Republicans (niebieski symbolizuje tradycyjnie Demokratów, a czerwony – Republikanów) i wielu spośród nich zamierza poprzeć Paula. W niektórych stanach nie muszą się nawet przerejestrowywać, bo prawybory mają charakter otwarty (mogą w nich na kandydata GOP głosować i Republikanie, i Demokraci). Część Demokratów popiera Paula głównie dlatego, że jest izolacjonistą przeciwnym angażowaniu się w konflikty z dala od USA, ale też dlatego, że opowiada się za jak najszerszą sferą wolności osobistych, a może i dlatego, że walczy z FED (choć pewnie z trochę innych względów niż ta część Demsów). Co ciekawe, Paul może także liczyć na wygraną wśród niezależnych (trzecia kategoria wyborców obok Demokratów i Republikanów), a także na poparcie dużej części Tea Party.

ŚREDNIE SONDAŻOWE POPARCIE DLA KANDYDATÓW REP. W SKALI CAŁEGO KRAJU (9.01.2012) wg realclearpolitics.com

Romney

Santorum

Gingrich

Paul

Perry

Huntsman

26.3

17.3

16.0

11.8

5.5

2.8

Niemniej jednak, dwadzieścia kilka procent głosów w niektórych stanach stanowi maximum możliwości Rona Paula. Na poziomie Unii może obecnie liczyć na 12-13%. Taki udział w elektoracie Republikanów mógłby budzić większe nadzieje, ale tylko wtedy, gdyby istniała perspektywa przejęcia wyborców kandydatów, którzy odpadną po kolejnych głosowaniach. Santorum długo miał o wiele niższe poparcie niż Paul (ok. 3%), ale oprócz tego, że przeprowadził świetną kampanię w istotnym strategicznie Iowa, może liczyć na przejęcie zwolenników Gingricha, Bachmann i Perrego. Paul, uznawany za pryncypialnego dziwaka, nie może liczyć na znaczące poszerzenie elektoratu (ewentualnie tylko o część zwolenników aktywnej w Tea Party Bachmann...). Tradycyjni Republikanie nie opowiedzą się za nim z tych względów (poparcie dla legalizacji marihuany; izolacjonizm), dla których skłonni są zagłosować na niego niektórzy Demokraci. Jak zauważył ostatnio The Economist, start Paula ma charakter głównie dydaktyczny... Charakterystyczne, że na rysunku przedstawiono go jako Don Kichote. Cóż, w dobrym dla Paula scenariuszu wygra on w pojedynczych stanach albo/i głosy delegatów popierających go przesądzą, który z najsilniejszych kandydatów wygra. A może jednak czeka nas niespodzianka?

Powróćmy do zwycięzcy z Iowa. Mitt Romney jest obecnie na fali. Prawie na pewno wygra prawybory w New Hampshire, sąsiadującym z Massachusets, gdzie pełnił funkcję gubernatora. Oba te stany leżą w lewicowej Nowej Anglii. Wiele osób uważa, że tamtejsi Republikanie sytuują się na lewo od Demokratów np. z Teksasu. Nic dziwnego, że Romney ma szansę na deklasację rywali i przekroczenie 40 % głosów (drugi będzie zapewne Paul z ok. 20%, a o trzecie miejsce stoczy się walka pomiędzy relatywnie lewicowym i mało znaczącym w skali Unii Huntsmanem, Santorum oraz Gingrichem).

ŚREDNIE SONDAŻOWE POPARCIE DLA KANDYDATÓW REP. W NEW HAMPSHIRE (9.01.2012) wg realclearpolitics.com

Romney

Paul

Huntsman

Santorum

Gingrich

Perry

37.8

18.3

13.0

11.3

9.8

1.0

Nie tylko rozbicie wśród „konserwatystów” sprzyja Romneyowi. Bardzo dobrze idzie mu zbiórka funduszy. Popiera go duża część partyjnego establishmentu. Według sondaży, ma także największe szanse spośród Republikanów na pokonanie Obamy. W dodatku sprzyja mu kalendarz prawyborczy. Spośród ośmiu stanów (po New Hampshire), w których odbędą się prawybory przed końcem lutego, w 2008 r. wygrał w pięciu, a w szóstym (na Florydzie) był bliski zwycięstwa.

Niektórzy już po Iowa i New Hampshire chcieliby powiedzieć, że rywalizacja o nominację jest rozstrzygnięta. To jednak dopiero początek i myślę, że możemy spodziewać się wielu zwrotów akcji.

AD